Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘zwycięstwo’


Kowalczyk

Wiecznie uśmiechnięta, ambitna - to ona, Justyna Kowalczyk - dzisiejsza zwyciężyni/ fot. Tor Atle Kleven @ Flickr / CC BY SA 2.0

Straszne warunki panowały dzisiaj podczas PŚ w Biegach w Szklarskiej Porębie (czy też, jak kto woli – w Jakuszycach). Bieg klasykiem na 10 km owiany mgłą, wiatrem i problemami ze smarowaniem.

Biegi, które nie są ze startu wspólnego mają to do siebie, że można pooglądać buzie poszczególnych zawodniczek jak i ich technikę na starcie. Niektóre startowały od razu z powerem, inne bezkrokiem.
Johaug uśmiechała się serdecznie, robiąc zarazem dziwną minę do kamery. Kowalczyk wyglądała na zestresowaną. Nie pamiętam wyrazu twarzy Bjoergen.
Co ciekawe stawiły się tu m.in. Australijka, Chinki czy Hiszpanka.

Na pierwszym standingu (1,8 km) zawodniczki zmieniały się na pozycji liderki. Przemykały m.in. Haag, chudziutka (zresztą powracająca po zagrożeniu anoreksją) Steira czy Skofterud. Wreszcie pierwsza trójka. Johaug poprawiła o 12 sekund czas rodaczki. Justyna o sekundę wolniej, Bjoergen zaś lepsza o sekundę. Było widać, że sporo biegaczek ma problemy ze smarowaniem, robiły im się „obcasy” ze śniegu.

Po drugim standingu (3 km) prowadziła Kowalczyk, dalej Marit +2,6 sek i Johaug + 6,3,  Skofterud +20,6. Trzeci standing na 5 km to pięciosekundowa przewaga Polki nad Bjoergen, trzecia Johaug +17 sek.

Na siódmym kilometrze różnice były już spore, zawodniczki wyraźnie już umacniały się na swoich pozycjach: Kowalczyk, +27,4 sek Bjoergen, +30,7 Johaug, +1:02,3 Skofterud. Zanosiło się na walkę o drugie miejsce między Norweżkami. Dopingowałem serdecznie Polce i Therese.

Kilometr później Kowalczyk zwiększyła przewagę do niemal 40 sekund nad Johaug, ta zaś niestety nadal była trzecia, ponieważ Bjoergen okazała się trzy sekundy lepsza od koleżanki z reprezentacji.

Na finiszu Johaug o pół minuty przed Skofterud. Polka już niemal dogoniła Therese na trasie i wygrała z nią o 50 sekund! Ucałowały się i czekały na wynik Machiny. Niestety dotychczasowa liderka była o 14 sekund szybsza od drobnej Therese i to ona zajęła drugie miejsce.

Skrócone wyniki:

1. Kowalczyk (POL) 28:43,9
2. Bjoergen ( NOR) +36,1
3. Johaug (NOR) +50,4
4. Skofterud (NOR) +1:20,3
5. Kristoffersen (NOR) +1:39,0
6. Ishida (JPN)+1:43,6
(…)
46. Jaśkowiec (POL) +3:43,8
47. Szymańczak (POL)  +3:45,8
57. Starega (POL) +6:01,0
58. Kozielska (POL) +6:26,9
59. Romanowicz (POL) +7:31,5
61. Grzebisz (POL) +8:01,8

Generalka:

Generalka Dystanse Sprint
Zawodniczka Nacja m pkt m pkt m pkt
 +1 KOWALCZYK Justyna POL 1 1907 2 1050 5 367
 -1 BJOERGEN Marit NOR 2 1893 1 1102 6 271
JOHAUG Therese NOR 3 1380 3 924 37 56
RANDALL Kikkan USA 4 1062 11 319 1 559
KALLA Charlotte SWE 5 1003 4 642 22 117

Wspaniałe zwycięstwo Justyny na swojej ziemi, doskonałość i pogrom po prostu, a także powrót na fotel liderki, która zresztą przemówiła do publiczności po wyścigu. Gratulacje dla Polki. Szkoda, że pozostałe nasze reprezentantki nie zdobyły punktów – Sylwii zabrakło około pół minuty do tego wyczynu. Tak w ogóle – Szymańczak ma 99. pozycję w generalce, a Jaśkowiec ma 106.

Pozdrawiam serdecznie.

Reklamy

Read Full Post »


Kamil Stoch

Kamil Stoch odniósł kolejne zwycięstwo, rozpędzając wciąż swoją karierę. fot. Tadeusz Mieczyński @ skijumping.pl / CC BY SA 3.0

Jak to powiedział Sebastian Szczęsny „…polscy skoczkowie nie powinni schodzić w Predazzo poniżej pewnego poziomu”. I nie zeszli (a przynajmniej jeden). Udana niedziela dla polskich narciarzy.

Po pierwszej serii prowadził Andreas Wank, po dość niespodziewanym skoku na 130 m. Drugi był Schlierenzauer, trzeci Kamil Stoch, a za nimi plasował się Romoeren, następnie było około pięciu punktów przerwy. Ta pozycja polskiego zawodnika napawała mnie optymizmem – sądziłem, że drugie miejsce jest w zasięgu. W drugiej zabłysnął Daiki Ito (130 m) i przez dość długi czas stał na miejscu zarezerwowanym dla lidera konkursu.

Nareszcie nadeszła pierwsza szóstka i wielkie emocje. Najpierw 129,5 m Freitaga – po tym skoku pomyślałem „kurcze, może wygrać! a na dodatek awansuje w generalce”. Następnie 128  m Bardala i słaby skok Romoerena (121,5 m, więcej się po nim nie spodziewałem).
No i nadszedł czas na lidera polskiej kadry. Poradził sobie wyśmienicie – 131,5 m, Szczęsny wiwatował. Ale trzeba było jeszcze czekać na próbę młodego Austriaka. Schlieri pofrunął na 130 m, co mogło stanowić zagrożenie dla Kamila. Po zliczeniu wszystkich not okazało się jednak, że jest on drugi! Teraz odetchnąłem już z ulgą, gdyż nie wierzyłem, by Wank mógł powtórzyć wyczyn z pierwszej serii. I nie powtórzył.

Finalne wyniki:

Poz Zawodnik Rok Kraj  Od 1  Od 2  Pkt
 1 STOCH Kamil 1987 POL  125.5  131.5  258.5
 2 SCHLIERENZAUER Gregor 1990 AUT  126.0  130.0  256.9
 3 BARDAL Anders 1982 NOR  123.5  128.0  248.6
 4 FREITAG Richard 1991 GER  122.5  129.5  247.1
 5 FREUND Severin 1988 GER  122.5  126.5  241.2
 6 MORGENSTERN Thomas 1986 AUT  121.0  127.0  240.7
36 MIETUS Krzysztof 1991 POL  109.5  81.9
 42 ZYLA Piotr 1987 POL  111.0  77.5
 47 KOT Maciej 1991 POL  111.5  73.8

więcej: FIS

Piąte zwycięstwo mojego ulubionego skoczka stało się faktem. Kamil Stoch utwierdza nas w przekonaniu, że jest najlepszy na świecie w tym roku kalendarzowym. Wczorajszy nieco słabszy występ był więc tylko wypadkiem przy pracy. Dwudziestoczterolatek z Zębu zrównał się ilością podiów w PŚ z Piotrem Fijasem, a więc jest ex aequo z nim pod tym względem drugim Polakiem w historii. Zdobyte dzisiaj 100 punktów pozwoliło Kamilowi awansować na czwartą pozycję w generalnej klasyfikacji, ma o dwa oczka więcej niż Morgi (przypomina wam to inną dzisiejszą sytuację? 😉 ). Zdecydowanie Stoch jest jednym z faworytów do medalu na MŚ w Lotach. A było by miło, bo na tej imprezie zdobyliśmy tylko jeden, brązowy  (Fijas 1979).

Brawa także dla Schlierenzauera. Po wczorajszym zwycięstwie i dzisiejszym pudle ten skoczek powrócił na fotel wicelidera, ze stratą ledwie 3 punktów do pozostającego w słabej dyspozycji (dziś 16.) Koflera. Zdaje się być głównym faworytem do zgarnięcia Kryształowej Kuli i zostania najlepszym w historii.

Zawody zdecydowanie na minus, dla Ammanna (31.), który po wczorajszym niezłym występie, dzisiaj pierwszy raz w sezonie nie zdobył żadnego punktu. Podobnie z Kranjcem (37.), któremu jednak jak na razie nie grozi wypadnięcie z dziesiątki, jako że różnica między dziesiątym nim, a jedenastym Ammannem właśnie wynosi prawie 180 punktów.
I oczywiście nie jestem zadowolony ze skoków pozostałych naszych reprezentantów, mizernie, chłopaki, mizernie…

Generalka z uwzględnieniem zmian:

Poz Poz
przed
+/- Zawodnik Kraj Pkt
przed
Pkt
teraz
+
1 1 Andreas KOFLER AUT 994 1049 +55
2 3 +1 Gregor SCHLIERENZAUER AUT 866 1046 +180
3 2 -1 Andreas BARDAL NOR 907 1017 +110
4 5 +1 Kamil STOCH POL 740 876 +136
5 4 -1 Thomas MORGENSTERN AUT 774 874 +100
6 6 Richard FREITAG DEU 686 765 +79
20 20
Piotr ZYLA POL 180 180 0

Tymczasem już za tydzień rozpoczyna się FIS Team Tour – pięć konkursów w Niemczech, w tym dwa drużynowe i jeden lotów. Trzymajmy kciuki za Polaków!

Read Full Post »


Jak większość wie, dzisiaj odbyły się zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich w rosyjskim Rybińsku. Po wczorajszym zwycięstwie w sprincie w Moskwie (dwudziestym w karierze triumfie w PŚ), Kowalczyk pod nieobecność Bjoergen zyskała żółty plastron (pozycję liderki klasyfikacji generalnej). Do dzisiejszego biegu na 10 km ze startu wspólnego  ruszała jako jedna z faworytek.

Pierwszą połowę biegła spokojnie, panowała nad sytuacją, zmieniała się na pozycji liderki. Jednak około 6 km nadeszła szansa na zyskanie 15 punktów z lotnej premii. Wówczas Polka dostała kopa i zdobyła pierwszy czas na tejże premii. Niestety przypłaciła tym niezłą zadyszką i spadła na szóstą pozycję, za Roponen. Tymczasem Bjoergen, a przed nią Kalla odłączyły się od reszty stawki i między sobą stoczyły walkę, którą po raz 50. w karierze zwyciężyła Norweska Machina. Mam wrażenie, że ona nawet kiedy nie zdobywa Kryształowej Kuli to i tak jest najlepsza, po prostu.

Kowalczyk dobiegła na metę finalnie jako siódma, gdyż wyprzedziła ją jeszcze młoda nadzieja amerykańskich biegów, Jessica Diggins. Polka straciła pozycję liderki w klasyfikacji generalnej, więc czeka ją zacięta walka do końca sezonu. Co za szkoda, że moja ulubiona biegaczka, Therese Johaug na ostatnich metrach przegrała zaciętą walkę z rodaczką Kristoffersen. No nic, i tak jest trzecia w klasyfikacji, a zdobyła tylko o sześć punktów mniej 😉

Tymczasem we włoskim Predazzo pierwszy z dwóch konkursów PŚ w skokach narciarskich. Wiatr wiał od początku wyraźnie pod narty, zawody odbywały się z najniższej belki startowej. Miałem wrażenie, że co druga odległość w pierwszej serii wynosiła 120 m… hm… po przeliczeniu było czternaście odległości pomiędzy 119 a 121 m.  W drugiej rozbieg wydłużano (bodajże) trzykrotnie.

Na pewno na plus można zaliczyć występy moich dwóch ulubionych (prócz Stocha) skoczków. Najlepszy sezonie dotychczas konkurs dla Ammana (5. miejsce), ostatnio właśnie się zastanawiałem nad jego formą – mam nadzieję, że jutro będzie jeszcze lepiej. Na pewno na plus też czterdziesty w karierze triumf Schlieriego. Ten chłopak właśnie wyprzedził w tabeli wszechczasów Małysza i szykuje się atak na Nykaenena i wyśrubowanie rekordu do jakiejś niewiarygodnie wysokiej liczby. Dobrze, że ponownie punkty zdobyli M. Kot (26.) i  K. Miętus (29.).

Tak sobie oceniam występ Stocha. Przyzwyczaił do stawania na podium, ale nie najgorsze były skoki na 123 m i 126 m (ten drugi o tyle udany, że poradził sobie w miarę z wiatrem w plecy, w porównaniu z pobliskimi zawodnikami), które dały mu siódme miejsce – to samo co Kowalczyk. Co do Morgensterna, to nie zachwycił w pierwszej serii (14.), ale 130 m pozwoliło mu stanąć na podium. Nie jest to jednak już ten Morgenstern z 2010/2011.

Zdecydowanie na minus Piotr Żyła (44.)  i Kranjec (34.).

Więcej o konkursie na skokinarciarskie.pl

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: