Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘szkoła’


Dziękuję serdecznie za dwa tysiące wejść! 🙂 Mam nadzieję, że dalej będziecie śledzić moje wpisy 😀

Dzisiaj fajny dzionek. Na biologii był sprawdzian z roślin, za który dostanę cztery lub pięć, dość łatwy był. Następnie chemia zamiast GW, o czym nikt nie poinformował pewnej części ludzi… :O Dalejże geografia, gdzie była kartkówka z klimatu, która chyba poszła mi dobrze 😉 Mam nadzieję, że będzie piątka. Być może nie będę mógł siedzieć z Piotrkiem,  gdyż

dwóch bardzo dobrych uczniów ze sobą siedzi całkiem niepotrzebnie!

pani Golc

Następnie wuef. Pierwszy raz w tym roku na polu! 🙂 Na Nadwiślanie. Graliśmy w jedno podanie i nogę. W jednym miałem fajne bramki z asyst Stanislasa, a w meczyku 3:3 (w składzie Piotrek Dz, Patryk i ja). Potem fizyka i czwórka z kartkówki. Na początku, bo odkryłem błąd w ocenie i dostałem -bdb :3

Następnie nuuudne wżdr i ciągła beka z filmu z Piotrkiem 😀 Potem wybicie na plac Groblowy z Piotrkiem, Staszkiem i Natanem. Potem spotkaliśmy Agę z Magdą, uknuliśmy plany na JajecznicaCzelendż i jeszcze Piotr mnie odprowadził do mostu. Dobrze jest :3

Czekamy na Mistrzostwa Polski w skokach (w niedzielę indywidualny) i Grand Prix Malezji F1 (sobota 9:00, niedziela 10:00)!

Reklamy

Read Full Post »


Czekamy na taką wiosnę. Fot. własna moja (kliknij, ażeby zobaczyć ją na deviantarcie)

Drodzy państwo, marzec nadszedł! Już jak się przedpołudniem idzie do szkoły widać nadchodzącą wiosnę w powietrzu, zieleń znaczy się.

Hyhy, przedwczoraj dostałem trzy ocenki. Piąteczkę z chemii – hell yes, wiedziałem, że mi się uda 🙂 Następnie trzy z niemieckiego, pani się boi, iż obniżamy loty, bo ponoć byliśmy najlepsi na semestr, a teraz w klasie była tylko jedna trójka. No i piąteczka z historii, bo powiedziałem co nieco o językach romańskich, a konkretnie to o monakijskim i retoromańskim

No a wczoraj… wczoraj wpierw była biologia, jakieś zrąbane powtórzenie za pomocą gry zespołowej (losowanie pytań itd.). Zajęliśmy przedostatnie miejsce -.- Dalej kobity miały WuŻetDeEr, a my knuliśmy i powtarzaliśmy geografię. Ja z Piotrkiem uczyliśmy Patryka, feel like a teacher. No i ten test z geografii. Ojć… umiałem na pięć, ale nie zdążyłem upisać wszystkiegóż cożem chciał :< No potem WF, z drugą klasą, więc jak zwykle siatkówka, a w moim wykonaniu to poracha. Dalej była fizyka, Natan zniknął, siedziałem ze Stasiem, zgłosiłem się do zadania, dostałem pluscztery, a nie pięć, bo pani mi zaburzyła mój rytm i kazała robić po jej, a nie po mojemu. Potem dwa polskie, omawianie Romeo i Julii i oglądanie fragmentu teatru BBC, który oglądałem już w Uściu.

Powróciłem z Ismailą, nauczyłem się szybko Ody do radości na flecie i oglądnąłem mecz polskiej reprezentacji z kadrą Portugalii. Jestem zadowolony z tego występu, wyrównana walka, kto wie co by było, gdyby był Lewandowski – było kilka ładnych sytuacji, ale albo wykosmosili piłkę, albo znówże po ziemii. Tymczasem Szczęsny bronił zarąbiście, zrehabilitował się w moich oczach po meczu z Milanem. Ogólnie remis zero-zero, jak wiecie, Stadion Narodowy jest śliczny, trzeba przyznać.

Dzisiaj czwartek, niedługo obiad szkolny, a ja zjadłem trzy parówki i jestem napchany, niedobrze. Ale zjem na następnej przerwie.

A myślę sobie, że czekam na wiosnę, ponieważ powoduje ona od razu chęć fotografowania wszystkiegóż wokół – a to zwiąże się na pewno z moim powrotem na deviantart… *tęskni* 🙂

Read Full Post »


Niestety mam wrażenie, że zimowa przerwa się skończyła. Szkoła się rozpoczęła. To nie jest dobrze. No ale, trzeba się przyzwyczaić ponownie i enjoyować każdą wolną chwilę 😉

Wczoraj wieczorem, kiedy oglądałem Kabaretowy Klub Dwójki jakoś tak rozśmieszył mnie ten dialog, gdzie Góral i Wójcik też się zresztą śmiać zaczęli podczas jego prowadzenia:

Góral: Jakie jest twoje marzenie?
Wójcik: Chciałbym być mańkutem
Góral: A co, prawa ręka już ci się znudziła? *śmiech*
Wójcik: *śmiech* Taaak

KKD, 26 II 2012

Właśnie, ostatnio coś rzadko kabarety oglądam…

Dzisiaj kiedy wstawałem rano… niespodzianka, kiedy ostatnio to robiłem przed trzema tygodniami, była jeszcze noc. A teraz już dzień, aż chce się wstawać!
W szkole ciut nudno, dostałem plus czwóreczkę z matmy za jeden głupi błąd, no ale nie było zbytnio czasu na sprawdzenie. Z techniki wreszcie oddałem te literki i dostałem +4, uff… tylko teraz rzeźbienie w gipsie, będzie masakrycznie!

Opakowanie (klik, by powiększyć)

 

Chrupka w dłoni (klik, by powiększyć - fajna fota)

Po szkole rozmawiałem sobie z Natanem, a następnie wracałem z Ismailą. Wstąpiliśmy do Lewiatana, gdzie zakupiłem takie tam Cheetosy serowe, czasem mam na nie ochotę. Są takie dość… suche, specyficznie serowe, ale ogólnie dość smaczne, mają interesujące kształty, nieco brudzą ręce. Ich jedzenie często powoduje ogień krytyki, bo to „nie są prawdziwe chipsy” (ano nie są, bo to chrupki kukurydziane, a nie ziemniaczane placki).

Cena: 2,29 zł (-5)
Forma: -5
Smak: -4
Ogólnie: +4 

Tajemnicza siatka

Po powrocie do domu skierowałem się do piekarni, gdzie też zakupiłem chleb wiejski i bułkę czosnkową – ale co najważniejsze: reklamówka miała tylko jedno wyrobione ucho, patrzcie na zdjęcie. Zapatrzony w siatkę zapomniałem o tym, że zostawiłem płytę CD (pustą na szczęście) w Buczku. Na szczęście tam była, leżała za kasą, skąd ją wziąłem i nawet nikt się nie zorientował…  Poza tym zrobiłem wszystkie zadania  domowe, które zostały zadane na ten tydzień na razie, by mieć z głowy 😉

A ostatnio miałem okazję pooglądać niewystartowany jeszcze kanał telewizyjny

Krzysiu - jeden z bohaterów serialu - na tle głównych postaci (pasków)

ATM Rozrywka, na którym na razie emitowany jest niezwykle interesujący program o… paskach kontrolnych! A konkretnie o ludziach przebranych za prostopadłościany, którzy je grają… Zabawna sprawa! 😀 Jeśli ktoś zna tytuł tego serialu – zapodać natychmiast, proszę!

A teraz czytałem sobie mój ulubiony skokowy felieton autorstwa Samozwańczego Autorytetu. Ucieszyłem się informacją, że w Lahti polska reprezentacja wystąpi w składzie z Klimkiem Murańką i Olkiem Zniszczołem, niech się chłopaki popiszą!

Siju!

Read Full Post »


Impulsem do napisania tego posta było to, iż drogi Bartek założył bloga. No i bardzo dobrze, chłopcze.
U mnie jest okej, ostatnio mam nawet jakoś bardziej dobry humor niż zwykle.
W szkole spoko, wpadły dwie piąteczki z gramatyki! Szkoda, że czwórka z angielskiego, ale i tak jest łokej.

Miałem dzisiaj jakiś epicki sen, w którym brał udział Natan, a także Aga z Magdą.
Wpierw wprowadzenie. Sny z Natanem oczywiście zawsze kojarzą się wszystkim z pamiętnym śnie o rowie, kiedy to mój drogi przyjaciel leżał ze mną w jakiejś dziurze, gdzie wpadliśmy zagonieni przez psychopatycznego mordercę. Było to gdzieś tak w październiku. Aga pojawiała się już w moich snach w jakiśtam różnych drugoplanowych rolach, natomiast jak chodzi o Magdę to to jest jej debiut.
Generalnie sen rozgrywał się na ulicy św. Gertrudy, a raczej w miejscu, gdzie zwykle ona jest. W tamtym świecie jednak wyglądała ona inaczej, była szersza i prowadziła w stronę Innego Rynku (kocham takie zmyślone lokacje ❤ ). Znajdował się na niej przystanek tramwajowy i kiosk. Znaczy między innymi, bo było tam od groma innych rzeczy. Wszedłem z Natanem do tego sklepu, gdzie okazało się, że puszka Pepsi kosztuje trzy złote, i wogóle wszystko! Masakra jakaś. Ale on ją kupił i wyszedł, a ja miałem zbyt mało drobnych, więc również wyszedłem. Ale nikogo już nie było, więc zdegustowany postanowiłem wrócić do domu. Wtedy jednak zauważyłem Agę i Magdę wychodzące z butiku.

Vansy za trzy złote?

Magda (w realu)

A finalnie… nie no, końca nie pamiętam. Ale wstałem w sumie koło dziesiątej. Wykąpałem się, wysuszyłem włosy…. grr… nienawidzę suszyć włosów! Następnie zapakowałem odpowiednie słodycze do szkoły (w tym armię cukierków owocowych) i wyszedłem.

Wpierw angielski. Cztery z testu, ujdzie nawet. Potem gadanie o przyszłości i zjadanie ze Staszkiem kolejnych owocowych cukierków. Oczywiście podkradał mi je w sposób dyskretny: sięgał do mojej kieszeni w spodniach, która była po przeciwnej stronie niż on, grzebał pół godziny i dopiero zjadał. Ostatniego przedzieliliśmy na pół. Na obiedzie były placki ziemniaczane i kefir – nawet smaczne.
Potem matmatik, siedzieliśmy z Natanem w innym miejscu niż zwykle. Zacząłem bawić się kaloryferem, co spotkało się z dezaprobatą pani. Ale pani jest bardzo spoko, najbardziej spoko z nauczycieli, także spoko.
Następnie polisz, przedstawiłem śmiałą teorię, iż ludzie wolą książki o źle, gdyż w każdym drzemie pierwotny wewnętrzny sadyzm . Potem religia, pani mi kazała usiąść z PiotrCz, a chciałem sobie siedzieć jak zwykle :< Była praca w grupach i żucie gumy. Stasiu musiał wypluwać trzykrotnie.
Then historia i oglądanie Królowej Jednej Nocy i innych skarbów ogrodu botanicznego, na koniec Deutsch i głupia kartkówka z rozdzielnie złożonych i zadanie domowe, bo pani obawia się, że brak zadania na ferie nas zdemoralizuje. Do tego dialogi z Rębi i Karą.

No i na koniec takie tam pożegnania przed feriami i powrót z Filipem, Ismailą i Antkiem, zahaczając o Lewiatana oczywiście 😉

Po powrocie do domu zjadłem kilka czekoladek z sokiem cytrynowym (epickie coś), poprawiłem jakieś chrzanione tabelki na Wikipedii, pogadałem na fejsie i posłuchałem muzyki.

Jutro konkurs drużynowy w skokach narciarskich w Willingen o 16:00 na TVP, Żyła piąty dzisiaj w kwalifikacjach!
A wcześniej, o 12:30 bieg na 15 km w Nowym Mieście na TVP2!
Szykujcie się na notkę jutro 😉

A w niedzielę jak wszystko pójdzie okej, będzie epicki wyjazd ze Stasiem i Natanem. Nie będzie telewizora, nie będzie komputera. Bez cywilizacji. Więc nie mogę się doczekać, argh…. :3 :3

Cya!
Komentować!
Słuchać! 

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: