Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘rekord’


Rune Velta

Rune Velta, srebrny medalista, jedna z niespodzianek tych Mistrzostw, fot. Sławek @ Flickr / CC BY SA 2.0

Jak wszyscy wiedzą zakończyły się Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich 2012 w norweskim Vikersund. Mistrzostwa miały rozstrzygnięcia zaskakujące. Jedni zaskoczyli na plus:

Rune Velta, pierwsze mistrzostwa w karierze i od razu medal! Niesamowita sprawa, z pewnością zachwycił Norwegów. Przegrał złoto zaledwie o 3 pkt! Bardzo dalekie skoki oddał też w drużynówce i jest teraz jednym z czołowych norweskich zawodników – będzie się liczył na lotach w Planicy!

Robert Kranjec, uznania dla Słoweńca. Wreszcie mu się udało – miał już małą kryształową kulę (w klasyfikacji lotów znaczy się) w sezonie 2009/2010, ale na złoto w mistrzostwach swojej ulubionej konkurencji skoków czekał aż do tego roku. Zasłużył sobie na tytuł mistrzowski, zadomowiając się zarazem na trzeciej lokacie w tabeli zawodników z największymi rekordami.

Anders Fannemel, który przebojem wkroczył do pierwszej reprezentacji Norwegii. Mimo wszystko chyba nikt nie spodziewał się skoku na 244,5 m (drugi rekord w historii). Niestety nie wytrzymał presji w drugiej serii, i podobnie jak podczas PŚ w Sapporo (gdzie po pierwszej serii był trzeci) spadł w klasyfikacji. Mimo wszystko gratulacje – jest mocny.

Reprezentacja Słowenii, medal na mistrzostwach w lotach na pewno od dawna chodził im po głowie, po triumfie Kranjca przyszedł czas na świętowanie sukcesu w drużynówce. Po zwycięstwie w Oberstdorfie widziałem w ich jednego z głównych faworytów. Jednak kontuzja Prevca pozostawiła pewne wątpliwości. Na szczęście żaden z nich nie zawiódł i wrócą do kraju z brązem.

Piotr Żyła, w konkursie indywidualnym się niestety nie popisał (poza trzydziestką), ale w drużynówce dwukrotnie pobił swój rekord osobisty, w tym w drugiej serii rekord Polski! Wszyscy, którzy wątpili w Piotrka z pewnością otworzyli usta ze zdziwienia. O dwa metry pobił wynik Małysza z Vikersund, lądując na 232. metrze 50. centymetrze zeskoku… W nieoficjalnej indywidualnej klasyfikacji drużynówki byłby piąty, łał. Więcej takich prób, Żyła! Oczywiście jak zwykle uśmiechnięty, zadowolony i swojski…

Vincent Descombes Sevoie, jedna z większych niespodzianek mistrzostw. Porządnie poprawił rekord Francji, oddając dalekie skoki w kwalifikacjach i odwołanej serii. W konkursie poszło mu już gorzej, ale 20. miejsce to i tak najlepszy rezultat w karierze na imprezach mistrzowskich.

Niestety inni zaskoczyli na minus…

Gregor Schlierenzauer, dopiero osiemnasta lokata – ostatnio Austriak nie znajduje się w swojej czołowej formie, skacząc poniżej swoich optymalnych możliwości. Nie trafił z dyspozycją na mistrzostwa. Zobaczymy jak będzie dalej… Rozczarował też broniący tytułu Simon Ammann, po co raz lepszych występach przez MŚL, wydawało się, że będzie mocny. Ale nie był – 14. w konkursie.

Martin Koch przyznawał otwarcie – chcę złoto. I stracił je tak łatwo, jak stracił  równowagę przy lądowaniu w drugiej serii konkursu indywidualnego.

Kamil Stoch, nie było źle, ale trzeba przyznać, że spodziewaliśmy się lepszych skoków. W indywidualnym dziesiąty, ale jak na czołówkę to nie jest zadowalająca w pełni pozycja. Nie widziałem tego charakterystycznego błysku, choćby z Zakopanego czy Predazzo. W drużynówce po raz kolejny pokazał się ze słabszej strony (ciekawe, że w rywalizacji zespołowej skacze zwykle dużo gorzej niż potem w indywidualnej).

Maciek Kot, to nie było miejsce dla niego. Okupował końcówkę stawki, był najgorszy z naszych w drużynówce, myślę, że Kruczek lepiej by zrobił wystawiając Stefana Hulę. Kot nie jest lotnikiem i być nie będzie nigdy, im mniejsza skocznia, tym lepiej dla niego.

Pełne wyniki konkursów i dokładne opisy w haśle  Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich 2012 na Wikipedii (prowadzonym przez Szoltysa, który przygotował doskonałą bazę przed mistrzostwami i wykonał dokładne tabele, ja zaś napisałem opisy konkursów, szykujemy go do Listy na Medal :D)

Reklamy

Read Full Post »


Jak większość wie, dzisiaj odbyły się zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich w rosyjskim Rybińsku. Po wczorajszym zwycięstwie w sprincie w Moskwie (dwudziestym w karierze triumfie w PŚ), Kowalczyk pod nieobecność Bjoergen zyskała żółty plastron (pozycję liderki klasyfikacji generalnej). Do dzisiejszego biegu na 10 km ze startu wspólnego  ruszała jako jedna z faworytek.

Pierwszą połowę biegła spokojnie, panowała nad sytuacją, zmieniała się na pozycji liderki. Jednak około 6 km nadeszła szansa na zyskanie 15 punktów z lotnej premii. Wówczas Polka dostała kopa i zdobyła pierwszy czas na tejże premii. Niestety przypłaciła tym niezłą zadyszką i spadła na szóstą pozycję, za Roponen. Tymczasem Bjoergen, a przed nią Kalla odłączyły się od reszty stawki i między sobą stoczyły walkę, którą po raz 50. w karierze zwyciężyła Norweska Machina. Mam wrażenie, że ona nawet kiedy nie zdobywa Kryształowej Kuli to i tak jest najlepsza, po prostu.

Kowalczyk dobiegła na metę finalnie jako siódma, gdyż wyprzedziła ją jeszcze młoda nadzieja amerykańskich biegów, Jessica Diggins. Polka straciła pozycję liderki w klasyfikacji generalnej, więc czeka ją zacięta walka do końca sezonu. Co za szkoda, że moja ulubiona biegaczka, Therese Johaug na ostatnich metrach przegrała zaciętą walkę z rodaczką Kristoffersen. No nic, i tak jest trzecia w klasyfikacji, a zdobyła tylko o sześć punktów mniej 😉

Tymczasem we włoskim Predazzo pierwszy z dwóch konkursów PŚ w skokach narciarskich. Wiatr wiał od początku wyraźnie pod narty, zawody odbywały się z najniższej belki startowej. Miałem wrażenie, że co druga odległość w pierwszej serii wynosiła 120 m… hm… po przeliczeniu było czternaście odległości pomiędzy 119 a 121 m.  W drugiej rozbieg wydłużano (bodajże) trzykrotnie.

Na pewno na plus można zaliczyć występy moich dwóch ulubionych (prócz Stocha) skoczków. Najlepszy sezonie dotychczas konkurs dla Ammana (5. miejsce), ostatnio właśnie się zastanawiałem nad jego formą – mam nadzieję, że jutro będzie jeszcze lepiej. Na pewno na plus też czterdziesty w karierze triumf Schlieriego. Ten chłopak właśnie wyprzedził w tabeli wszechczasów Małysza i szykuje się atak na Nykaenena i wyśrubowanie rekordu do jakiejś niewiarygodnie wysokiej liczby. Dobrze, że ponownie punkty zdobyli M. Kot (26.) i  K. Miętus (29.).

Tak sobie oceniam występ Stocha. Przyzwyczaił do stawania na podium, ale nie najgorsze były skoki na 123 m i 126 m (ten drugi o tyle udany, że poradził sobie w miarę z wiatrem w plecy, w porównaniu z pobliskimi zawodnikami), które dały mu siódme miejsce – to samo co Kowalczyk. Co do Morgensterna, to nie zachwycił w pierwszej serii (14.), ale 130 m pozwoliło mu stanąć na podium. Nie jest to jednak już ten Morgenstern z 2010/2011.

Zdecydowanie na minus Piotr Żyła (44.)  i Kranjec (34.).

Więcej o konkursie na skokinarciarskie.pl

Read Full Post »


Jerez się zbliża. Zobaczymy tam pierwszy obraz rozkładu sił w stawce tegorocznej Formuły 1.

Przede wszystkim spore zmiany personalne w porównaniu z poprzednim sezonem. O ile w pierwszych czterech zespołach klasyfikacji konstruktorów 2011, a także w Caterhamie i Sauberze postawiono na ubiegłoroczny skład,  o tyle w innych teamach wiele się zmieniło.

W szeregi Lotusa (dawniej Renault)  wstąpił Kimi Raikkonen – wielki powrót mistrza, ciekawe co zaprezentuje i ciekawe czy bolid mu dorówna? Chyba mało prawdopodobne, że zespół znowu wystrzeli na początku sezonu, a potem będzie coraz gorzej, czyli powtórzy się historia z 2011, biorąc pod uwagę jakim znakomitym kierowcą jest Fin. W drugim kokpicie E20 zasiądzie Romain Grosjean, startujący już w tym zespole w drugiej połowie 2009 (najwyższe miejsce – 13. w GP Brazylii).

Dalej Force India. Tutaj Adriana Sutila zastąpił Nico Hulkenberg. Niemiec ten występował w Williamsie w 2010 i był czternasty w generalce, zdobył sensacyjne pole-position w Brazylii, a w wyścigu o GP Węgier był szósty.  Mam nadzieję, że indyjski zespół będzie ponownie zdobywał regularnie punkty, a może pokaże się z jeszcze lepszej strony niż w ubiegłym sezonie?

Torro Rosso całkowicie zmieniło swój skład. W 2011 w barwach włoskiego teamu startowali Alguersuari oraz Buemi. Ten pierwszy (14. w generalce 2011) został odstawiony na bok, jednak miejmy nadzieję, że pozwoli mu to rozwijać swoją karierę muzyczną, Szwajcar zaś pozostał w teamie jako trzeci kierowca.
Nowy skład włoskiego zespołu to to Daniel Ricciardo (wychowanek juniorskiego programu Red Bulla, który wcześniej startował w HRT, sponsorowany przez czerwonego byka), a także debiutant, Jean Eric Vergne, wicemistrz World Series by Renault.

Z Williamsa wyrzucono doświadczonego Barichello, rekordzistę w ilości startów Grand Prix (ma ich na swoich koncie 325, a prawdopodobnie ostatni doszedł do skutku w rodzinnej Brazylii). Na jego miejsce wskoczył inny Brazylijczyk, Bruno Senna, który siedział za kierownicą Renault w drugiej połowie 2011 i mimo początkowych sukcesów, okazał się nieszczególnie lepszy od Heidfelda.
Miejmy nadzieję, że legendarny Williams powróci do rywalizacji o czołowe miejsca, bo 2011 był najgorszy w historii dla tego giganta Formuły 1 (ledwo 5 punktów).

Tymczasem w Marussii  zadebiutuje Charles Pic, czwarty zawodnik azjatyckiej GP2, zastępując tegorocznego trzeciego kierowcę Lotusa, Jerome d’Ambrosio. W HRT startować będzie de la Rosa, a drugi kokpit jako ostatni pozostaje nieobsadzony.

Tymczasem McLaren jako pierwszy zespół zaprezentował swój bolid na sezon 2012,
MP4-27. Optycznie nie widzę większych różnic pomiędzy zeszłorocznym samochodem (porównajcie: MP4-26 i MP4-27). Jedyne co zauważyłem to węższa tylna część i dodanie niedużych elementów na przednim skrzydle. Zespół zapewnia, że zmienione zostały wszystkie ważne układy i 27 będzie stanowił konkurencję dla Red Bulla.

No tak, austriacki zespół w drugiej połowie zeszłego sezonu nie dominował już tak wyraźnie nad resztą stawki, zwłaszcza po zmianach regulaminowych.  Osobiście mam nadzieję, że w tym roku stawka będzie jak najbardziej wyrównana i w walce o pole position będziemy widzieć też Ferrari, Lotusy czy Mercedesy.

Pierwszy obraz stawki już za kilka dni w Jerez, testy zbliżają się wielkimi krokami. Trzymajmy kciuki za naszych ulubieńców i czekajmy na Grand Prix Australii, 18 marca 2012.

Informacje dzięki Wyprzedź Mnie!,  wesprzyjcie ich

___

Wszystkich życzliwych czytelników prosiłbym o komentowanie wpisów 🙂
Ostatni wpis dotyczący F1 ściągnął tu aż 150 wejść, a żadnej opini 😦 

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: