Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘natan’


Dziękuję serdecznie za dwa tysiące wejść! 🙂 Mam nadzieję, że dalej będziecie śledzić moje wpisy 😀

Dzisiaj fajny dzionek. Na biologii był sprawdzian z roślin, za który dostanę cztery lub pięć, dość łatwy był. Następnie chemia zamiast GW, o czym nikt nie poinformował pewnej części ludzi… :O Dalejże geografia, gdzie była kartkówka z klimatu, która chyba poszła mi dobrze 😉 Mam nadzieję, że będzie piątka. Być może nie będę mógł siedzieć z Piotrkiem,  gdyż

dwóch bardzo dobrych uczniów ze sobą siedzi całkiem niepotrzebnie!

pani Golc

Następnie wuef. Pierwszy raz w tym roku na polu! 🙂 Na Nadwiślanie. Graliśmy w jedno podanie i nogę. W jednym miałem fajne bramki z asyst Stanislasa, a w meczyku 3:3 (w składzie Piotrek Dz, Patryk i ja). Potem fizyka i czwórka z kartkówki. Na początku, bo odkryłem błąd w ocenie i dostałem -bdb :3

Następnie nuuudne wżdr i ciągła beka z filmu z Piotrkiem 😀 Potem wybicie na plac Groblowy z Piotrkiem, Staszkiem i Natanem. Potem spotkaliśmy Agę z Magdą, uknuliśmy plany na JajecznicaCzelendż i jeszcze Piotr mnie odprowadził do mostu. Dobrze jest :3

Czekamy na Mistrzostwa Polski w skokach (w niedzielę indywidualny) i Grand Prix Malezji F1 (sobota 9:00, niedziela 10:00)!

Read Full Post »

Untitled 2


Jest spoko! Dzisiejszy dzień minął mi nawet fajnie! Kupiłem kwadrat, nie inaczej. Kwadrat pizzowy, za 1,80 w Lewiatanie. Smaczny, choć może troszkę zbyt paprykarzowy… o nie, zapomniałem zdjęcia!

Cena: 1,80 (-5)
Forma: +4
Smak: 4
Ogółem: 4

Obiad samotny niemalże, wiele osób jadło na drugiej przerwie, albo było chorych :< Ale… wrócił Natan! Fanfary, oklaski, hurra!

Na muzyce dostałem… no co? Szóstkę za fletowanie „Ody”! Co prawda coś tam mi się machnęło, ale nie ma minus szóstek, jak mówi pani Surma.
Potem fizyka zamiast chemii i wielki fail związany z kwiatami zamkniętymi w sali chemicznej -.- No a na fizyce piąteczka za aktywność (wykonanie wykresu takiegóż-tam). Potem kartkówka z EdB (łatwa, będzie pięć!) i fail władz szkolnych przez radiowęzeł (pomylenie narciarstwa klasycznego z alpejskim! :D). Dalej były rekolekcje, gdzie bolały kolana -.- Potem zahaczyłem o kwiaciarnię i kupiłem dwa tulipany dla domowniczek 😉

Siadłem sobie na deviantARTa i napisałem wpis powrotowy! A zaraz… dodam felieton Staszka! 😉

cya~~

Read Full Post »


Huhuhuhuhu, wróciłeeeeem! Było całkiem epicko.

  • Przyjechaliśmy w niedzielę w popołudnie. Ogólne moje wrażenie o lokacji było okej. Szkoda tylko, że nie było wody.
  • W poniedziałek pojechaliśmy na stok. Okazało się, że jest dość płaski. Po dwóch godzinach wróciliśmy, zahaczając o sklep,  a Stasiu zjechał na snowskacie po drodze w nocy! : O
  • We wtorek zgubione zostały klucze od auta. No i się myłem.
    Oglądaliśmy też „Noc na Ziemi”, całkiem ciekawy film.

 Noc na ziemi to pięć opowieści o nocnych kursach taryf. Zupełnie odrębnych opowieści, nie ma się tu co doszukiwać jakichś ukrytych połączeń między storyjami. Ta inność ma na celu pokazanie widzowi, jacy różni są przedstawiciele najważniejszego gatunku naszej planety.

    • Jeździliśmy sobie na sankach, na snowskacie, Natan i Ania na snowboardzie. Stasiu wciąż grał w Fifę na iPadzie. Ogólnie było ejplowsko, trzy iPady, trzy iPody i iPhone siedziały z nami w domu. /nie jestem niestety posiadaczem żadnego z nich/
    • wieczorami były fazy, gra w Monopoly i rozmowy telefoniczne z koleżankami 😉
    • W środę mieliśmy okazję zobaczyć mecz u pana Jacka
      Arsenal 0:4 AC Milan
      Pogrom po prostu… Bardzo dobra gra Milańczyków, a Szczęsny musiał padać aż cztery razy w starciu z włoskim klubem:
      0:1 Boateng 15′ – bardzo ładna siata, angielka.
      0:2 Robinho 39′ – asystę miał tu Ibrahimowic, co wywołało potem dyskusję ze Stasiem na temat „Kiedy jest asysta, a kiedy nie?”
      0:3 Robinho 49′
      0:4 Ibrahimowic 78′ karny – polski bramkarz wyczuł intencje serbskiego Szweda o francuskim wyglądzie, jednak nieco spóźnił się z interwencją
    • W czwartek jeździłem na snowskate, myślałem, że nigdy w życiu nie przejadę choćby pięciu metrów, ale udało się i nawet zjechałem parenaście razy z drogi 😉 Wieczorem kąpanko u sąsiadów i meczyk Wisła – Standard.
      Szybko zaczęli grać w osłabieniu, po faulu Czekaja w polu karnym. Oczywiście spowodowało to penalty i wynik 0:1 dla Belgijczyków.
      Dużo było przerw w grze, w tym około trzyminutowa spowodowana śnieżnym atakiem kibiców na bramkarza i trenera gości.
      W drugiej połowie Wisła grała dobrze, mimo osłabienia, co zaskutkowało dziwacznym golem. Melikson z wolnego dośrodkował do Genkova, który podbrzuszem uderzył w bramkę i zapewnił remis polskiej drużynie. Teraz trzeba się pokazać z dobrej strony w Liege.
    • No i dzisiaj wróciliśmy z Natanem z panem Jackiem i Bogdanem. Przygwożdżeni ciasnotą, snowboardem na kolanach i plecakiem z boku jakoś jednak przetrwaliśmy. Przesłuchałem całe Nevermind Nirvany i Nine Types of Light TV on the Radio.
      Bardzo miło się tego słucha, zwłaszcza Nevermindu.
      Po drodze stanęliśmy na stacji w okolicach Czchowa, gdzie zjedliśmy obiad i zobaczyłem sobie końcówkę relacji biegu PŚ w Szklarskiej Porębie. Nie będę się rozpisywał, ponieważ nie widziałem całości.
      Skrócone wyniki (finał+Bjoe+Polki)
 1 INGEMARSDOTTER Ida 1985 SWE
 2 FALLA Maiken Caspersen 1990 NOR
 3 RANDALL Kikkan 1982 USA
 4 BARTHELEMY Laure 1988 FRA
 5 JACOBSEN Astrid Uhrenholdt 1987 NOR
 6 MATVEEVA Natalia 1986 RUS
 16 KOWALCZYK Justyna 1983 POL
22 BJOERGEN Marit 1980 NOR
 27 SZYMANCZAK Agnieszka 1984 POL
 29 JASKOWIEC Sylwia 1986 POL
 57 STAREGA Anna 1987 POL
 58 GRZEBISZ Natalia 1988 POL
 60 ROMANOWICZ Emilia 1990 POL

Nieco nietypowa czołówka, zabrakło tam kilku znaczących zawodniczek. Kowalczyk nieco zmniejszy stratę do Bjoergen (odpowiednio 16. i 22. miejsce). Pierwsze punkty w sezonie dla innych polskich biegaczek – dwa dla Jaśkowiec i 4 dla Szymańczak. Dla tej drugiej to pierwsze oczka w całej karierze. Gratulacje.

Jutro PŚ w Lotach + FIS Team Tour w Szklarskiej Porębie i PŚ w biegach (10 km kobiet) w Polsce. Czekajcie na „notkę” czy jak to się tam zwie.

Wybaczcie chaotyczności~!

Słuchamy:
TV on  the Radio – Will Do
The Arcade Fire – Sprawl II
MGMT – Electric Feel

Read Full Post »


Impulsem do napisania tego posta było to, iż drogi Bartek założył bloga. No i bardzo dobrze, chłopcze.
U mnie jest okej, ostatnio mam nawet jakoś bardziej dobry humor niż zwykle.
W szkole spoko, wpadły dwie piąteczki z gramatyki! Szkoda, że czwórka z angielskiego, ale i tak jest łokej.

Miałem dzisiaj jakiś epicki sen, w którym brał udział Natan, a także Aga z Magdą.
Wpierw wprowadzenie. Sny z Natanem oczywiście zawsze kojarzą się wszystkim z pamiętnym śnie o rowie, kiedy to mój drogi przyjaciel leżał ze mną w jakiejś dziurze, gdzie wpadliśmy zagonieni przez psychopatycznego mordercę. Było to gdzieś tak w październiku. Aga pojawiała się już w moich snach w jakiśtam różnych drugoplanowych rolach, natomiast jak chodzi o Magdę to to jest jej debiut.
Generalnie sen rozgrywał się na ulicy św. Gertrudy, a raczej w miejscu, gdzie zwykle ona jest. W tamtym świecie jednak wyglądała ona inaczej, była szersza i prowadziła w stronę Innego Rynku (kocham takie zmyślone lokacje ❤ ). Znajdował się na niej przystanek tramwajowy i kiosk. Znaczy między innymi, bo było tam od groma innych rzeczy. Wszedłem z Natanem do tego sklepu, gdzie okazało się, że puszka Pepsi kosztuje trzy złote, i wogóle wszystko! Masakra jakaś. Ale on ją kupił i wyszedł, a ja miałem zbyt mało drobnych, więc również wyszedłem. Ale nikogo już nie było, więc zdegustowany postanowiłem wrócić do domu. Wtedy jednak zauważyłem Agę i Magdę wychodzące z butiku.

Vansy za trzy złote?

Magda (w realu)

A finalnie… nie no, końca nie pamiętam. Ale wstałem w sumie koło dziesiątej. Wykąpałem się, wysuszyłem włosy…. grr… nienawidzę suszyć włosów! Następnie zapakowałem odpowiednie słodycze do szkoły (w tym armię cukierków owocowych) i wyszedłem.

Wpierw angielski. Cztery z testu, ujdzie nawet. Potem gadanie o przyszłości i zjadanie ze Staszkiem kolejnych owocowych cukierków. Oczywiście podkradał mi je w sposób dyskretny: sięgał do mojej kieszeni w spodniach, która była po przeciwnej stronie niż on, grzebał pół godziny i dopiero zjadał. Ostatniego przedzieliliśmy na pół. Na obiedzie były placki ziemniaczane i kefir – nawet smaczne.
Potem matmatik, siedzieliśmy z Natanem w innym miejscu niż zwykle. Zacząłem bawić się kaloryferem, co spotkało się z dezaprobatą pani. Ale pani jest bardzo spoko, najbardziej spoko z nauczycieli, także spoko.
Następnie polisz, przedstawiłem śmiałą teorię, iż ludzie wolą książki o źle, gdyż w każdym drzemie pierwotny wewnętrzny sadyzm . Potem religia, pani mi kazała usiąść z PiotrCz, a chciałem sobie siedzieć jak zwykle :< Była praca w grupach i żucie gumy. Stasiu musiał wypluwać trzykrotnie.
Then historia i oglądanie Królowej Jednej Nocy i innych skarbów ogrodu botanicznego, na koniec Deutsch i głupia kartkówka z rozdzielnie złożonych i zadanie domowe, bo pani obawia się, że brak zadania na ferie nas zdemoralizuje. Do tego dialogi z Rębi i Karą.

No i na koniec takie tam pożegnania przed feriami i powrót z Filipem, Ismailą i Antkiem, zahaczając o Lewiatana oczywiście 😉

Po powrocie do domu zjadłem kilka czekoladek z sokiem cytrynowym (epickie coś), poprawiłem jakieś chrzanione tabelki na Wikipedii, pogadałem na fejsie i posłuchałem muzyki.

Jutro konkurs drużynowy w skokach narciarskich w Willingen o 16:00 na TVP, Żyła piąty dzisiaj w kwalifikacjach!
A wcześniej, o 12:30 bieg na 15 km w Nowym Mieście na TVP2!
Szykujcie się na notkę jutro 😉

A w niedzielę jak wszystko pójdzie okej, będzie epicki wyjazd ze Stasiem i Natanem. Nie będzie telewizora, nie będzie komputera. Bez cywilizacji. Więc nie mogę się doczekać, argh…. :3 :3

Cya!
Komentować!
Słuchać! 

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: