Feeds:
Wpisy
Komentarze

Okładka gry (źródło: strona oficjalna)

Jesień 2009… spędzona w rytmach „Bass Generation” Basshuntera i przy RunMan: Race Around The World. Co do tego pierwszego, człowiekowi to przechodzi i zdaje sobie sprawę, że to nie jest najwspanialszy album świata, ale sentyment pozostaje nadal. Natomiast co do drugiego, należy do tych rzeczy, które nigdy się nie nudzą. Chociaż właściwie… po pół godziny rozgrywki jednak znudzić się można. Ale po kolei.

RAW jest kolejną grą z serii RunMan (opisywałem przedtem pierwsze RunMany i RunMana Monster Fracas), pierwszą jednak z tak rozbudowaną rozrywką. Została zaprojektowana nie tylko przez Sennetta ale też przez Thorsona (znanego choćby z Jumpera). Oficjalna strona gry: http://whatareyouwait.info/
Plik waży ok. 22 MB i jest to zip ze wszystkimi plikami, który należy rozpakować.

Gra polega generalnie na zdobywaniu jak największej ilości punktów i odblokowywaniu kolejnych poziomów. Poziomy kolejne ogólnie mają ten sam schemat, dość szybko nudzący się, ale najważniejsza jest słodka scenografia i ta cała atmosfera. Ja w pół godziny przeszedłem około 15 leveli, wszystkich jest ponoć 35. Soundtrack to klasyczny folk, blues i jazz wybrany z bibliotek domeny publicznej.

Polecam wszystkim którym atmosfera, zaprezentowana na poniższej solidnej serii screenów (zyskanej dzięki automatycznemu screenowaniu okna na Irfan View )

0,3 gr za kcal


Czekolada Toffi Lewiatan

Tania czekolada z Lewiatana, fot. własna

Ostatnio dotarł do mnie tekst z reklamy Biedronki, świadczący o tym, że to co tanie, może być i dobre. Postanowiłem więc sprawdzić czekoladę ze sklepu City, przy ulicy Stradomskiej, pod szyldem Lewiatan. Na prawo od stanowiska z pieczywem znajduje się tam specjalne miejsce dla produktów własnych tej firmy. Wśród nich kilka rodzajów tabliczek czekolady, mleczna i gorzka za 1,25 zł oraz z nadzieniami za 1,49 zł. Postanowiłem spróbować jednego z tych wyrobów, mianowicie – czekolady z nadzieniem o smaku toffi. Czekolada ta jest słodkawa ale całkiem smaczna, muszę przyznać. Nie jest wykwintna, na poziomie produktów choćby Milki, ale jednak jest dobrą przekąską. Przeliczyłem, że 10 kilokalorii tej czekolady kosztuje 3 grosze! Skonsumowałem z Piotrkiem Cz i Matim.


Cena: +5 (1,49 zł)
Smak: 4
Forma: +4
Ogółem +4

Hm… wiem, że niedobra, ale jest dobra! Na prawdę!

Piotrek Czernecki

 Postanowiłem również sprawdzić herbatniki (których stosy widać w tle

Herbatniki z Lewiatana, fot. własna

„czekoladowej” fotografii, nad pasztetem). Herbatniki te, zwane jak większość herbatników Pettit Beurre prezentują całkiem niezły poziom herbatnikowatości, nie widzę żadnej różnicy w porównaniu z konkurencyjnymi, droższymi produktami. Są delikatne, wytonowane i generalnie bardzo okej. A do tego takie w sumie duże. opakowanie kosztuje złotówkę. Skonsumowałem z Ismailą.

Cena: 0,99 zł (-5)
Smak: -5
Forma: 4
Ogółem: -5


Zapraszam wszystkich do lektury felietonu Stanislasa, który pod swoje czujne oko wziął problematykę zdjęć profilowych, głównie dziewcząt, na portalach społecznościowych.

Zauważyłem ostatnio, że Facebook przede wszystkim niszczy ludzi – zwlaszcza dziewczyny – przez zdjęcie profilowe. Własnie przez Fb powstala moda na robienie „artystycznych” zdjęć i umieszczanie ich tamże, „no bo nie mogę brzydko wyglądać, nie…?

Załamałem się, kiedy przeglądnąłem po kolei profile różnych dziewcząt i prawie każda miała na profilowym zdjęcia pozowane. Oczywiście – takie zdjęcia nie są złe same w sobie, jednak jest już coraz więcej strasznie wyzywających zdjęć dziewczyn w wieku gimnazjalnym.

Jest to niepokojące, ponieważ takimi „portretami” prowokowane są niemoralne zachowania! Robi mi się bardzo smutno, kiedy widzę komentarze pod tymi fotografiami typu „ruchałbym„. Zdarzają się oczywiście nieśmiali chłopcy, wówczas nawet koleżanki, co prawda żartobliwie, dodają takie wpisy i wyrażają tym jakiś swój pogląd.

Zbierając to wszystko „do kupy” mogę stwierdzić, że moda na bycie modelką jest pewną ochroną przed odrzuceniem przez nasze społeczeństwo. Jest też pewnym sposobem na hobby, lecz Facebook niszczy to coś co jednak zawsze było tajemnicą…

Stanislas Green

Chciałbym się odnieść do powyższego tekstu. Otóż moim zdaniem te wszystkie pozowane i prowokujące zdjęcia są po prostu żałosne. Dziewczyny chcą być „popularne”, a często wywołują u bardziej „gustownych” chłopców efekt kompletnie odwrotny. Niejednokrotnie wrzucające takie zdjęcia laski to nie są tzw. plastiki a pełnowartościowe, zagubione dziewczęta. Natomiast ich psiapsiółeczki komplementują im te fotografie, bo gdyby tego nie zrobiły byłyby mniej na czasie. I jeszcze taka uwaga – to raczej portale typu fotka czy potem nk spowodowały rozprzestrzenienie się takich sweet-foci.
A co wy sądzicie na ten temat?

Untitled 2


Jest spoko! Dzisiejszy dzień minął mi nawet fajnie! Kupiłem kwadrat, nie inaczej. Kwadrat pizzowy, za 1,80 w Lewiatanie. Smaczny, choć może troszkę zbyt paprykarzowy… o nie, zapomniałem zdjęcia!

Cena: 1,80 (-5)
Forma: +4
Smak: 4
Ogółem: 4

Obiad samotny niemalże, wiele osób jadło na drugiej przerwie, albo było chorych :< Ale… wrócił Natan! Fanfary, oklaski, hurra!

Na muzyce dostałem… no co? Szóstkę za fletowanie „Ody”! Co prawda coś tam mi się machnęło, ale nie ma minus szóstek, jak mówi pani Surma.
Potem fizyka zamiast chemii i wielki fail związany z kwiatami zamkniętymi w sali chemicznej -.- No a na fizyce piąteczka za aktywność (wykonanie wykresu takiegóż-tam). Potem kartkówka z EdB (łatwa, będzie pięć!) i fail władz szkolnych przez radiowęzeł (pomylenie narciarstwa klasycznego z alpejskim! :D). Dalej były rekolekcje, gdzie bolały kolana -.- Potem zahaczyłem o kwiaciarnię i kupiłem dwa tulipany dla domowniczek 😉

Siadłem sobie na deviantARTa i napisałem wpis powrotowy! A zaraz… dodam felieton Staszka! 😉

cya~~

Wtorek


Kupiłem sobie dzisiaj Mirindę. Mirinda jest dobra, kojarzy mi się z moim kuzynem (w którymś tam stopniu), który był jej fanem i stałym pijaczem. Myślę, że jest smaczniejsza od pomarańczowej Fanty. Wkrótce postaram się zrobić ich porównanie 🙂

Landrynki Odra. fot. informacja handlowa

No i zakupiłem Landrynusy firmy Odra. Pięciosmakowe landrynki: czerwone, zielone, żółte, pomarańcz i białe. Białe i pomarańczowe mi bardzo smakowały, smaku białych określić nie potrafię, ale są generalnie bardziej „matowe” od owocowych. Żółte też smaczne, a te dwa pozostałe takie zwykłe. Jedyny minus jest taki, że wypalają język. Szczypał mnie, kiedy jadłem jabłko potem.
Cena:+4  (1,59 zł)
Forma: +3
Smak: +4
Ogółem: +4

Ciekawostka: to już druga recenzja landrynek na tym blogu! Pierwsza.

Rano się nudziłem, tak więc napisałem na Wikipedii takie dość niepożyteczne i niedługie hasło przekrojowe Reprezentacja Mongolii na Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym 2005. Chociaż sądzę, że entuzjastom mongolskiego narciarstwa się sprzyda. Nie, nie martwcie się, nie jest ze mną tak źle, piszę też ciekawsze rzeczy, takie jak Al Jalama (Tulkarm)

W szkole łaziłem z Pawłem po szkole (na prośbę pani!) i spotkaliśmy dwie inne osoby z naszej grupy, które robiły to samo w różnych celach 🙂 Była też fajna powtóreczka z tańców zakończona sprawdzianem umiejętności.No potem piłka nożna (obrońca) i piłka ręczna (bramka, zostałem pochwalony przez pana, choć raczej niesłużnie IMHO). Dalej: Wieczorynka! Bo dzisiaj jest Tabaluga! Pierwszy odcinek, podjara była taka jak się wykluwał! 😀 Bajka mojego dzieciństwa i generalnie ma taką świetną atmosferę!

Wszedłem też na DevA, żeby na moich grupach WarmiaMazury, VWTransporterFC i PolskieZwierzeta umieścić przeprosiny za nieaktywność (jak ktoś wrzucał w tym czasie pracę do grupy i ona nie została akceptowana w jakimś tam czasie, to ta „oferta” stawała się expired – wygasła, przeterminowana, że tak powiem). Na NaszeFanfiki nie trzeba było, bo Bianka nad wszystkim czuwała, podobnież na Komiksy-pl gdzie była Domi 🙂

cya~~


Julija Iwanova, wczoraj druga. fot. FIS

PŚ w biegach w Lahti się skończyło, niedługo po swoim skokowym koledze.

Dla Justyny Kowalczyk nie skończyło się ono zbyt pomyślnie. Po problemach w biegu łączonym przyszła mała klęska w sprincie. W obu biegach z dobrej strony pokazała się natomiast jej największa rywalka, Marit Bjoergen, co pozwoliło jej odbiegnąć nieco od Polki. Wielokrotnie mówiłem, że Norweżka nawet jak nie wygrywa to jest najlepsza (co za tym idzie, jak wygrywa – tym bardziej).

W sobotę był ten pechowy bieg łączony, o którym już pisałemWczoraj natomiast przyszedł czas na sprint – tam Kowalczyk przebrnęła bez problemu do finału, który jednak ukończyła na trzeciej pozycji. A zapowiadało się na zwycięstwo, uciekła nieco na podbiegu, no ale Machina Norweska nie miała problemu, by ją dopaść na  pierwszym bodajże zjeździe, który polska zawodniczka pokonała zbyt ostrożnie.

Czołówka sprintu:
1. BJOERGEN Marit (NOR)
2. IWANOWA Julia (RUS)
3. KOWALCZYK Justyna (POL)
4. FALLA Maiken Caspersen (NOR)
5. KIKKAN Randall (USA)
6. DOTSIENKO Anastazja (RUS)
pełne wyniki 

Klasyfikacja generalna:

Generalna Dystans Sprint
Zawodniczka Kraj poz pkt poz pkt poz pkt
BJOERGEN Marit NOR 1 2095 1 1204 6 371
KOWALCZYK Justyna POL 2 2017 2 1100 4 427
JOHAUG Therese NOR 3 1510 3 1054 38 56
RANDALL Kikkan USA 4 1129 11 341 1 604
KALLA Charlotte SWE 5 1080 4 690 19 146
KRISTOFFERSEN Marthe NOR 6 865 5 568 37 59

Jak widać, podium generalki jest zbieżne z podium dystansów. Potem zresztą jest podobnie, nie licząc dobrej sprinterki Randall, która pewnie sięgnie po Małą Kryształową w sprintach. Tymczasem żadna z trzech Wielkich nie stoi na podium sprintu, które wygląda tak:

Generalna Dystans Sprint
Zawodniczka Kraj poz pkt poz pkt poz pkt
RANDALL Kikkan USA 4 1129 11 341 1 604
MATVEEVA Natalia RUS 15 484 58 18 2 466
FALLA Maiken Caspersen NOR 12 528 47 37 3 443

A jak tam dwie inne zawodniczki które stawały na podium w ten weekend?

Generalna Dystans Sprint
Zawodniczka Kraj poz pkt poz pkt poz pkt
WENG Heidi NOR 16 484 14 317 22 137
IVANOVA Julia RUS 17 441 16 266 29 93

a te nasze dwie Poleczki, które już pewnie nic więcej nie wskurają w tym sezonie?

Generalna Dystans Sprint
Zawodniczka Kraj poz pkt poz pkt poz pkt
SZYMANCZAK Agnieszka POL 99 4 69 4
JASKOWIEC Sylwia POL 106 2 73 2

 A tu full generalka (FIS)

No to tyle na dzisiaj! W środę sprinty w Drammen, a w niedzielę trzydziestka łyżwą w Oslo! Obstawiam, że w tej trzydziestce wygra Johaug 😉

Early-spring.


Nowe moje zdjęcia na deviantarcie: Early-spring 2012 (kliknij na obrazek, by wejść)

I ustał już ten zimowy lęk przed poniedziałkami. Jest już rankiem słoneczniej i generalnie lepiej się wstaje. A potem się idzie do szkoły. Najpierw fizyka, potem religia – praca w grupach. O Wielkim Poście 😀 Ma grupa w składzie Agu, Miśka, Mati, PiterC i taka tam pani kapitan. Ryzykowna gra (obstawianie punktów było) się nie opłaciło i skończyło się na przegranej, klęska – niżej nawet od grupy drugiej. Trzeba było dać Stary Testament w ostatnim, więc nie powiem, Aga miała rację. Ale i tak jesteśmy najlepsi, nie? 😀 Na kolejnych dwóch angielskich dość spoko, siedziałem z PiotremDz, podobnie jak potem na majcy, gdzie też było epicko, gdyż skrobałem gipsa. Zresztą ten drugi gips to porażka (w przeciwieństwie do

Moje nowe zdjęcia: Winter 2012 na Deviantarcie (kliknij, by wejść)

pierwszego), nie wyjąłem z opakowania i się przykleiła tektura cholerna. Wybacz Agu (tak wiem, masz do mnie żal, na pewno! jak nie masz, to siedź cicho, żeby było efektowniej).

No i ta technika, gdzie okazało się, że wyskrobywać w gipsie liter nie potrafię. No ale cóż, trudno 😮 Język polski to przede wszystkim oglądanie wspołczesnej wersji Romeo + Juliet, która jest tak kiczowata, że głowa boli (choć balkonówka nie była najgorsza). Jakim cudem to ma 7,0 na Filmwebie? O.O

Obiad był miły, spędzony przy kulturalnej rozmowie z Bartkiem i Martą. Grochówka (nie, Bartek! nie mam zgagi! nigdy nie mam zgagi! zresztą jestem żelazny, bo kiedyś zjadłem ultrabigos, łamiący żebra innym!) oraz ryż z cynamonem. Cynamon podkreślony, bo za tydzień cynamonowy czelendż, muszę wygrać! C: Właśnie po szkole zajrzałem do Kerfurekspresa na Dietla, całkiem miły sklepik, muszę przyznać – jak kiedyś tam byłem to był mniejszy chyba, a teraz całkiem kompletny supermarkecik o specyficznej co prawda budowie. No i znalazłem tam ten cynamon (Bartka nurtowało ile kosztuje kilogram, ale nie znalazłem ceny nawet dla paczuszki… : O).

Cynamon czelendż – cóż to? A jest to, moi drodzy, pojedynek na to, kto dużej wytrzyma z łyżką cynamonu w ustach (na koniec efektowne obłoki wykaszlanego proszku).

A wogóle byłem ostatnio na takich tam spacerkach, i wrzuciłem trochę zdjęciów na Deviantarta, uprzednio odspamiając inbox (było kilka tysięcy messages 😮 ) Ogólnie, posegregowałem zdjęcia moje tamże na foldery według pór roku. I w związku z tym zapraszam do obejrzenia ostatnich fotek z przedwiośnia i zimy (klikać na obrazki po prawej, aby wejść 😉 )
Czekam na zaakceptowanie moich kontrybucji na filmwebie, ale wiem, że tempo mają nieciekawe, więc trochę poczekam… -.-
No i pogadałem sobie na fejsie z osobami, z którymi dawno tego nie robiłem, a więc z Adasiem i z Lilionem, tak więc jestem na bieżąco 🙂

pzdr

%d blogerów lubi to: