Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Film i telewizja’ Category


Niestety mam wrażenie, że zimowa przerwa się skończyła. Szkoła się rozpoczęła. To nie jest dobrze. No ale, trzeba się przyzwyczaić ponownie i enjoyować każdą wolną chwilę 😉

Wczoraj wieczorem, kiedy oglądałem Kabaretowy Klub Dwójki jakoś tak rozśmieszył mnie ten dialog, gdzie Góral i Wójcik też się zresztą śmiać zaczęli podczas jego prowadzenia:

Góral: Jakie jest twoje marzenie?
Wójcik: Chciałbym być mańkutem
Góral: A co, prawa ręka już ci się znudziła? *śmiech*
Wójcik: *śmiech* Taaak

KKD, 26 II 2012

Właśnie, ostatnio coś rzadko kabarety oglądam…

Dzisiaj kiedy wstawałem rano… niespodzianka, kiedy ostatnio to robiłem przed trzema tygodniami, była jeszcze noc. A teraz już dzień, aż chce się wstawać!
W szkole ciut nudno, dostałem plus czwóreczkę z matmy za jeden głupi błąd, no ale nie było zbytnio czasu na sprawdzenie. Z techniki wreszcie oddałem te literki i dostałem +4, uff… tylko teraz rzeźbienie w gipsie, będzie masakrycznie!

Opakowanie (klik, by powiększyć)

 

Chrupka w dłoni (klik, by powiększyć - fajna fota)

Po szkole rozmawiałem sobie z Natanem, a następnie wracałem z Ismailą. Wstąpiliśmy do Lewiatana, gdzie zakupiłem takie tam Cheetosy serowe, czasem mam na nie ochotę. Są takie dość… suche, specyficznie serowe, ale ogólnie dość smaczne, mają interesujące kształty, nieco brudzą ręce. Ich jedzenie często powoduje ogień krytyki, bo to „nie są prawdziwe chipsy” (ano nie są, bo to chrupki kukurydziane, a nie ziemniaczane placki).

Cena: 2,29 zł (-5)
Forma: -5
Smak: -4
Ogólnie: +4 

Tajemnicza siatka

Po powrocie do domu skierowałem się do piekarni, gdzie też zakupiłem chleb wiejski i bułkę czosnkową – ale co najważniejsze: reklamówka miała tylko jedno wyrobione ucho, patrzcie na zdjęcie. Zapatrzony w siatkę zapomniałem o tym, że zostawiłem płytę CD (pustą na szczęście) w Buczku. Na szczęście tam była, leżała za kasą, skąd ją wziąłem i nawet nikt się nie zorientował…  Poza tym zrobiłem wszystkie zadania  domowe, które zostały zadane na ten tydzień na razie, by mieć z głowy 😉

A ostatnio miałem okazję pooglądać niewystartowany jeszcze kanał telewizyjny

Krzysiu - jeden z bohaterów serialu - na tle głównych postaci (pasków)

ATM Rozrywka, na którym na razie emitowany jest niezwykle interesujący program o… paskach kontrolnych! A konkretnie o ludziach przebranych za prostopadłościany, którzy je grają… Zabawna sprawa! 😀 Jeśli ktoś zna tytuł tego serialu – zapodać natychmiast, proszę!

A teraz czytałem sobie mój ulubiony skokowy felieton autorstwa Samozwańczego Autorytetu. Ucieszyłem się informacją, że w Lahti polska reprezentacja wystąpi w składzie z Klimkiem Murańką i Olkiem Zniszczołem, niech się chłopaki popiszą!

Siju!

Read Full Post »


Piotr Żyła, jeden z dzisiejszych skubańców. fot. Sławek @ Flickr / CC BY SA 2.0

Dzisiaj obejrzałem ostatni konkurs FIS Team Tour 2012. Był on konkursem drużynowym na mamuciej skoczni w Oberstdorfie. Pełno było w nim zaskakujących rozstrzygnięć, oglądało się go ciekawie mimo licznych przerw i jedynie jednej rozegranej serii. Odwołana seria próbna wskazywała na to, że mogą pojawić się problemy z rozegraniem konkursu. W końcu jednak zawody odbyły się, mimo sporych problemów z wiatrem, głównie często niekontrolowanego pod narty i wielokrotnego zmieniania długości rozbiegu.

Nie będę dokładnie opisywał konkursu od tego są inne medyja skokowe, jak skijumping.pl. Za to spojrzę na to subiektywnie, co mi się podobało, a co nieszczególnie.

Zdecydowanie na plus:

  • Reprezentacja Słowenii. Pierwszy w historii „nowożytnej” triumf Słoweńców w drużynówce PŚ.  Tylko jeden z nich nie osiągnął 200 m w dzisiejszym konkursie i te wyrównane skoki pozwoliły im odnieść zwycięstwo. Bardzo dobrze, że utarli nosa faworytom. Do tego wyniku dołożył sporo Prevc, który jednak nie ustał swojego skoku na 225,5 m (wyrównałby rekord skoczni) i jak wiadomo poturbował się nieźle. Niestety wieści od trenera donoszą, że nie wystąpi do końca sezonu. Szkoda, ale kto wie, z Hildem miało być podobnie, a dzisiaj skoczył 206 m 😉 Swoją drogą, kto wie, gdyby odbyła się druga seria, być może Słoweńcy spadliby sporo w klasyfikacji ze względu na kontuzję zawodnika. Obowiązujące przepisy chyba nie pozwalają na „rezerwę”
  • Krzysiek Miętus. Zawsze twierdziłem, że będzie z niego dobry lotnik i pokazał to dzisiaj, pobijając rekord życiowy – dzisiaj 202 m. Ustabilizował się na granicy drugiej i trzeciej dziesiątki PŚ, bardzo dobrze. Zauważył to Kruczek, który wystawił go na MŚL
  • Piotr Żyła.  Polski skoczek skakał w bardzo dobrym wietrze, który wykorzystał. Nie udało się jednak lądowanie na 217 metrze, które mogłoby mu zapewnić nowy rekord życiowy. Poważnie wyglądający upadek spowodował jednak ok. 30 punktów mniej i uplasowaliśmy się za Czechami. Teraz już nie jestem pewien kto jest numerem dwa w polskiej kadrze, gdyż jest co najmniej trzech pretendentów.
  • Fannemell – nowy rekord życiowy 216 m. Na prawdę bardzo ładnie, wskoczył do kadry po dobrych występach w PŚ Sapporo i Kontynentalu, teraz zapewne pojawi się na MŚL.
  • Hajek i Muotka. Ostatnio są to skoczkowie nie odnoszący dużych sukcesów, chociażby punktów PŚ, a jednak dzisiaj obydwoje lądowali na 209 m.  Muotka ostatnio punkty zdobywa właściwie jedynie na mamutach (w tym sezonie jedyne, kiedy był szesnasty w Kulm), natomiast ostatnie oczka u Hajka to 8. miejsce w marcu 2010 w Oslo.
  • Kasai.  Samuraj pokazał, że jeszcze stać go na odległe skoki, takie jak dzisiejsze 204,5 m. Pokazał kolegom z reprezentacji jak latać i w nieoficjalnych wynikach indywidualnych był z nich najlepszy.
  • Tepes. Oddał skok na ponad 218 m! Żeby było zabawniej komentator TVP w czasie tej próby mówił o tym, że to najsłabsze ogniwo Słoweńców. I właściwie tak jest, ale nawet ojciec, członek jury pokiwał głową z aprobatą.

Na minus:

  • Gregor Schlierenezauer. Ostatnio coś nie najlepiej z jego formą. Po czterdziestym zwycięstwie w PŚ niestety nieco zwolnił tempo,  co mnie martwi, ponieważ jest to w końcu moim zdaniem w ogólnym rozeznaniu najlepszy obecnie skoczek i do tego bardzo młody i perspektywiczny. Ogólnie pierwsza trójka nie jest już tak hermetycznie zamknięta  i po wczorajszym konkursie Stoch zbliżył się na 100 pkt do Koflera.
  • Kamil Stoch, Koudelka i Ito. W wynikach indywidualnych znaleźli się w końcu trzeciej dziesiątki. To nie jest miejsce dla tych skoczków, do niedawna niepozornych, teraz szturmujących czołówkę. Ich skoki nie były najgorsze – ok. 195-199 m, ale jednak mogli odlecieć dalej, jak ich koledzy z reprezentacji. Wyobraźcie sobie, że ci dwaj pierwsi po uwzględnieniu belki i wiatru, mimo pozycji lidera w kadrze, byli najgorszymi zawodnikami ze swoich drużyn, od Ito oczywiście gorszy był Tochimoto.  To co pokazał Shohei to był zwykły upadek na bulę, pozbawiający zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni szans na zajęcie wyższej lokaty.
  • Reprezentacja Finlandii. Poważny kryzys w fińskich skokach, niedawni przecież medaliści dużych imprez, teraz okupują dolne miejsca klasyfikacji drużynowej.

Dzisiejszy występ polskiej drużyny spowodował ich spadek na siódmą pozycję w klasyfikacji Pucharu Narodów, tą samą, na której znaleźli się finalnie w tegorocznym FIS Team Tour. Nie oceniam jednak tego występu jako złego, szóste miejsce nie jest najgorsze, pokazuje nasze miejsce w szeregu, nie mniej gdyby trochę więcej szczęścia, jak choćby wężej rozstawione narty przy lądowaniu Żyły, piąte miejsce byłoby w zasięgu, a wraz z nim szóste w PN.

Austria odniosła kolejne zwycięstwo w klasyfikacji cyklu, za nią uplasowała się Norwegia a na trzecią pozycję wskoczyła Słowenia, pokonując dzisiaj gospodarzy.

Przyszły tydzień to przede wszystkim Mistrzostwa Świata w Lotach w Vikersund, ale także Mistrzostwa Świata Juniorów w Turcji. Bardzo emocjonujący tydzień. Faworytów do medalu w Norwegii jest niesamowicie wiele, gdyż tegoroczny sezon Pucharu Świata jest bardzo wyrównany. Tak na prawdę może zdarzyć się wszystko. Ale przede wszystkim ważne są umiejętności lotnicze i ustabilizowana forma – przecież MŚL to aż cztery skoki w konkursie, do tego kwalifikacje.
____

Co do dnia wczorajszego. Oglądnąłem sobie wieczorem na TVN film Biała masajka.
Bardzo poruszająca i interesująca historia o Szwajcarce, która podczas wycieczki do Afryki postanawia związać się z wojownikiem masajskim. Film zaskakujący i pokazujący dogłębnie mentalność tamtejszych ludów. Polecam do obejrzenia. Wrzucam 8/10 na Filmwebie.

Następnie oglądnąłem odcinek o wojnie narkotykowej w programie „Bzdury” na Polsat Play. Wiecie, że przed jej rozpoczęciem za 30 $ można było kupić gram 5% heroiny? A teraz, uwzględniając inflację, dużo taniej można kupić gram 80-90% produktu!
Później była wspomniana walka o której pisałem. Po niej spaćpójście.

A tymczasem moje hasło 27. Turniej Czterech Skoczni na Wikipedii zdobyło tytuł Dobrego Artykułu, a me tłumaczenie McLaren M2B prawdopodobnie za trzy dni uzyska medal 😉 Tymczasem rozbudowany ostatnio przeze mnie Paweł Urbański siedzi sobie dziś na czy-wieszu na stronie głównej.

Read Full Post »


Huhuhuhuhu, wróciłeeeeem! Było całkiem epicko.

  • Przyjechaliśmy w niedzielę w popołudnie. Ogólne moje wrażenie o lokacji było okej. Szkoda tylko, że nie było wody.
  • W poniedziałek pojechaliśmy na stok. Okazało się, że jest dość płaski. Po dwóch godzinach wróciliśmy, zahaczając o sklep,  a Stasiu zjechał na snowskacie po drodze w nocy! : O
  • We wtorek zgubione zostały klucze od auta. No i się myłem.
    Oglądaliśmy też „Noc na Ziemi”, całkiem ciekawy film.

 Noc na ziemi to pięć opowieści o nocnych kursach taryf. Zupełnie odrębnych opowieści, nie ma się tu co doszukiwać jakichś ukrytych połączeń między storyjami. Ta inność ma na celu pokazanie widzowi, jacy różni są przedstawiciele najważniejszego gatunku naszej planety.

    • Jeździliśmy sobie na sankach, na snowskacie, Natan i Ania na snowboardzie. Stasiu wciąż grał w Fifę na iPadzie. Ogólnie było ejplowsko, trzy iPady, trzy iPody i iPhone siedziały z nami w domu. /nie jestem niestety posiadaczem żadnego z nich/
    • wieczorami były fazy, gra w Monopoly i rozmowy telefoniczne z koleżankami 😉
    • W środę mieliśmy okazję zobaczyć mecz u pana Jacka
      Arsenal 0:4 AC Milan
      Pogrom po prostu… Bardzo dobra gra Milańczyków, a Szczęsny musiał padać aż cztery razy w starciu z włoskim klubem:
      0:1 Boateng 15′ – bardzo ładna siata, angielka.
      0:2 Robinho 39′ – asystę miał tu Ibrahimowic, co wywołało potem dyskusję ze Stasiem na temat „Kiedy jest asysta, a kiedy nie?”
      0:3 Robinho 49′
      0:4 Ibrahimowic 78′ karny – polski bramkarz wyczuł intencje serbskiego Szweda o francuskim wyglądzie, jednak nieco spóźnił się z interwencją
    • W czwartek jeździłem na snowskate, myślałem, że nigdy w życiu nie przejadę choćby pięciu metrów, ale udało się i nawet zjechałem parenaście razy z drogi 😉 Wieczorem kąpanko u sąsiadów i meczyk Wisła – Standard.
      Szybko zaczęli grać w osłabieniu, po faulu Czekaja w polu karnym. Oczywiście spowodowało to penalty i wynik 0:1 dla Belgijczyków.
      Dużo było przerw w grze, w tym około trzyminutowa spowodowana śnieżnym atakiem kibiców na bramkarza i trenera gości.
      W drugiej połowie Wisła grała dobrze, mimo osłabienia, co zaskutkowało dziwacznym golem. Melikson z wolnego dośrodkował do Genkova, który podbrzuszem uderzył w bramkę i zapewnił remis polskiej drużynie. Teraz trzeba się pokazać z dobrej strony w Liege.
    • No i dzisiaj wróciliśmy z Natanem z panem Jackiem i Bogdanem. Przygwożdżeni ciasnotą, snowboardem na kolanach i plecakiem z boku jakoś jednak przetrwaliśmy. Przesłuchałem całe Nevermind Nirvany i Nine Types of Light TV on the Radio.
      Bardzo miło się tego słucha, zwłaszcza Nevermindu.
      Po drodze stanęliśmy na stacji w okolicach Czchowa, gdzie zjedliśmy obiad i zobaczyłem sobie końcówkę relacji biegu PŚ w Szklarskiej Porębie. Nie będę się rozpisywał, ponieważ nie widziałem całości.
      Skrócone wyniki (finał+Bjoe+Polki)
 1 INGEMARSDOTTER Ida 1985 SWE
 2 FALLA Maiken Caspersen 1990 NOR
 3 RANDALL Kikkan 1982 USA
 4 BARTHELEMY Laure 1988 FRA
 5 JACOBSEN Astrid Uhrenholdt 1987 NOR
 6 MATVEEVA Natalia 1986 RUS
 16 KOWALCZYK Justyna 1983 POL
22 BJOERGEN Marit 1980 NOR
 27 SZYMANCZAK Agnieszka 1984 POL
 29 JASKOWIEC Sylwia 1986 POL
 57 STAREGA Anna 1987 POL
 58 GRZEBISZ Natalia 1988 POL
 60 ROMANOWICZ Emilia 1990 POL

Nieco nietypowa czołówka, zabrakło tam kilku znaczących zawodniczek. Kowalczyk nieco zmniejszy stratę do Bjoergen (odpowiednio 16. i 22. miejsce). Pierwsze punkty w sezonie dla innych polskich biegaczek – dwa dla Jaśkowiec i 4 dla Szymańczak. Dla tej drugiej to pierwsze oczka w całej karierze. Gratulacje.

Jutro PŚ w Lotach + FIS Team Tour w Szklarskiej Porębie i PŚ w biegach (10 km kobiet) w Polsce. Czekajcie na „notkę” czy jak to się tam zwie.

Wybaczcie chaotyczności~!

Słuchamy:
TV on  the Radio – Will Do
The Arcade Fire – Sprawl II
MGMT – Electric Feel

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: